• Wpisów:213
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 15:27
  • Licznik odwiedzin:27 306 / 1548 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czuję impuls że tym razem uda mi się zabić
Zrozumiałem że na życie jestem za słaby
Chciałbym przed śmiercią chociaż chwilę porozmawiać z Tobą
Żeby przed tym czynem poczuć się inną osobą
Wybieram numer dzwonię -Nie odbierasz
4,5,6 dzwonię -Nie odbierasz
Myślałem że Twój głos uwolni mnie od tego
Jednak się myliłem i już jestem pewny swego
Szukam środków które szybko ukoją mi ból
Lecz nic nie działa i znów na rany sypię sól
Mówią odwiedź psychologa On na pewno Ci pomoże
A ja wiem że to nic nie da bo śmierć od dawna jest na mojej drodze
Sam nie potrafię zmienić kierunku życia
A bez Ciebie już dawno straciłem sens bycia
NIE JEST DOBRZE NIE JEST DOBRZE
STARAM SIĘ JAK MOGĘ LECZ NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ...
 

 
Moje powieki ważą ponad tonę
A ja zamiast spać znów w bezsenności ramionach tonę
Co z tego jak moje serce płonie
Jak na starcie i na mecie mam brudne dłonie
Od wysiłku i pracy w który włożyłem w życie
Co z tego jak to nic nie zmieniło tylko bardziej pogłębiło moje zrycie
Szukam pomocy każdy odsuwa mnie na bok
Może właśnie tej nocy zbiorę się i wyjdę na blok
Czy skocze? Nie wiem pewnie znów braknie mi odwagi
Chciałbym tylko żeby na moim pogrzebie nie było żadnej białej flagi
Bo wcale się nie poddałem bo z góry przegrałem życie
I może po tych wszystkich moich klęskach odnajdę się na szczycie
Choć wątpię czy tam czeka mnie coś lepszego
Chciałbym w ogóle zapomnieć o tym wszystkim pozbyć się mojego Ego
I urodzić się na nowo pod postacią innej osoby
Chciałbym tego bo mam dość zawracania sobie moim życiem głowy....
 

 
Od tygodnia Ona znów w moim życiu
Nie wiem jak mnie znalazła bo przecież byłem w ukryciu
Bez kitu znów czuję się marnie
I już nie przejmuję się co się ze mną stanie
Znów pragnę śmierci nie Twojej tylko mojej
A od myślenia nad tym przepalają mi się zwoje
Chciałbym wyjść już na swoje mam dość życia we własnym domu
Nikt mnie nie rozumie a ja chce tylko odrobinę spokoju
Znów pisze o tym samym wiem nuda i żenada
Lecz to znowu mi się przytrafia #Marna_ballada
Bardziej dramat z życia wyklętego
Może jest we mnie więcej Wertera niż u Goethe'go
Do samobójstwa brak mi odwagi
A do samego życia nie przywiązuję już wagi
Niby człowiek jest wolny BZDURA NAJWIĘKSZE KŁAMSTWO
A ja pewnie znów zasnę gdy zrobi się jasno
Boże proszę daj mi więcej odwagi gdy znów stanę na dachu bloku
I daj mi szansę wykrzyczeć proste słowa 'Kocham Cię' w skoku



Trzecia w nocy każdy normalny człowiek o tej porze już dawno śpi
A ja zamiast spać otwieram swoje 'psychiczne drzwi'
Nie wiem czego szukam może pomocy?
Bo przecież w realnym życiu każdy ma mnie dosyć..
Kto ma wierzyć we mnie jak sam w siebie nie wierze
Wgłębiam się dalej w mrok w oddali dostrzegam wierzę
W środku obrazy z momentami mojego życia
Tu pierwszy sex tam freestyle nie brakowało mi zrycia
Lecz to było i już nie wróci
Nie wiedziałem że tyle radości może być w człowieku
No cóż na bezsenność będę musiał znaleźć inną formę leku
Idę dalej słyszę krzyki ktoś się chyba kłóci
Zastanawiam się czy może lepiej wrócić?
Ale nie podchodzę bliżej widzę jakąś postać
Lecz zamiast podejść bliżej postanawiam tu zostać
Poznaję ten głos chyba był mi kiedyś bliski
Lecz nie umiem sobie przypomnieć w głowie mam tylko chore piski
Teraz już wiem to byłem cały czas ja
I po raz kolejny zabawia się ze mną moje chore 'ja'
 

 
Nasze serca serca synchronizują się i biją w jednym tempie
Bo tylko z Tobą moje życie jest takie piękne
Dziękuję Ci że jesteś powodem mojego uśmiechu
A na moją bezsenność jesteś najlepszą formą leku
Ciężko jest mi Cię opisać bo słowa nie wyrażają takiego piękna
I czy to możliwe że znamy się tak krótko i jest w nas tyle podobieństwa?
I nie wyobrażam sobie życia w innym świecie
Niż przy Ani -Najlepszej kobiecie
W twoich oczach widzę odbicie Twojej duszy
Ty to moje exegi monumentum nikt tego nie zburzy
Chce być przy Tobie zawsze zarówno w zdrowiu jak i w chorobie
Bo gdy jestem z Tobą to niczego się nie boje
Twoje oczy jak szmaragd najdroższy z kamieni
Chciałbym patrzeć w nie godzinami i mam nadzieje że nikt tego nie zmieni
I jeszcze raz nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie
Bo gdy jestem z Tobą to czuję się jak w niebie..
Okej teraz zamykam oczy znów przygody w kosmosie
Łapię Cie za rękę całą moją słabość mam dziś w nosie
Zrozum z Tobą mogę wszystko spacer po niebie to dla nas normalność
Dzięki Tobie z mojego słownika zniknęło słowo marność
Przestałem milczeć nie chce takiego złota
A Matkę nadzieję spaliłem no weź no zobacz
W jednym świecie tylko ja i ty
W końcu spełniają mi się moja najskrytsze sny
Biorę głęboki wdech przyciągam Cie do Siebie
W końcu czuję że naprawdę jestem człowiekiem
Z gwiazd układam twoje imię przy pasie Oriona
Wyprzedzam twe pytanie Tak to mleczna droga
Pstrykam palcami w oddali słychać 'Drop the Game'
Udowadniam Ci kolejny raz że jesteś mi potrzebna jak tlen
Twój dotyk leczy moje rany
I czuję się jakbym był z Tobą choć wokół cztery puste ściany
I proszę Cię zrozum jesteś dla mnie wszystkim
I Tylko z Tobą mogę wygrać 'życiowy wyścig'
01.11.2015 <3
  • awatar Orencz: Dziękuje! polecam sprawdzić pozostałe moje teksty na blogu, a co Do Bisza to jest dla mnie najlepszym artystą w Polsce.
  • awatar Przeciwżycie.: Świetne! Nie ma to jak Bisz...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ty i Ona znów wszystko prysło
Ty i Ona razem mogliście wszystko
Teraz jesteście na innych kierunkach życia
Jesteście obcy sobie mając dużo do ukrycia
Mijając się już nie mówicie cześć sobie
Kiedyś blisko a dziś zupełnie obcy sobie
A ja mam mętlik w głowie znów sam się siebie boję
Chcę się zabić no bo co innego mam zrobić gdy nad przepaścią stoję
Przed skokiem zatrzymujesz mnie tylko Ty
A ja nie wiem co mam zrobić znów modlę się o sny
Nie boję się koszmarów bo całe moje życie nim jest
Jedyne głosy -Odejdź precz
Słyszę je nawet od bliskich mi osób
Innych głosów już nie rozpoznaje gubię się wśród chaosu
Doskonale wiem że żyć w tym świecie nie dam rady
To przez wszystkie moja wady jestem taki słaby...
 

 
Emocjonalna huśtawka znów wita mnie
Wczoraj radość w oczach dziś tylko śmierć
I co mam z tym zrobić znów nie radzę sobie
Czasem mam kłopot nawet sam zaufać sobie
A podobno to najważniejsze
Żeby w spokoju odnaleźć swoje miejsce
Nie mówię o szczęściu którego nie mam
Moje życie to porażka nie będę was ściemniał
I nie będę się rozbierał ja Ściema na WBW
Po prostu chciałbym poczuć moc normalnego snu
Dlaczego moje życie musi być aż takie smutne
Moje powieki ważą ponad tonę a i tak nie usnę
Dziwne że mój organizm jeszcze nie padł
A zamiast snu wpadam tylko w letarg
Chciałbym z życiem dać sobie spokój
I w moim życiu zostawić tylko pusty pokój...
  • awatar †Tyśka†: Taa... huśtawka. Ostatnio przeżywam wszystkie emocje jednego dnia... cholernie denerwujące -_-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Co ja robię znowu ukrywam się przed prawdą
Ona mnie zostawi i znów będzie bagno
No bo w sumie jak może być inaczej
Jak do Niej pisze co drugi Siemianowicki facet
Kiedyś przecież znajdzie się ten lepszy
I mój przeszłościowy smutek zamienię w czas teraźniejszy
Znowu chyba otworzę Śmierci drzwi do mojego życia
Nie będę się ukrywał mówiąc że nie ma szczytu do zdobycia
Danse macabre taniec śmierci znów slogan nad moim oknem
Bo tylko w twoje okno boje się spojrzeć
Znów mam zapomnieć -Mówisz przecież to proste
Tylko że ja jestem inny niż wszyscy Wiem to żałosne
Mam walczyć wiedząc że nic z tego nie będzie
I znów samotność obije mi gębę
Teraz chyba nie będzie mi się chciało wstawać z Ziemi
I będę miał mnóstwo czasu by oglądać ten teatrzyk cieni
Prawie jak u Prusa bo również nie brakuje teatrzyku lalek
W końcu wysłuchuję tych wszystkich ludzkich bajek
A teraz moja rola się kończy czeka Mnie śmierć
Odchodzę stąd mówię wam wszystkim nara cześć...
 

 
W piątek znów odpłynę w morze wódki
Może będzie nie fajnie ale wyleje w nie swoje smutki
Pewnie smutek wyjdzie z moich oczu
A serce nie będzie mogło się powstrzymać od mroku
Krok W krok za mną jak Eurydyka
Wcale się nie odwracam a Ona znika
Pytam dlaczego przecież zrobiłem wszystko dobrze
A tajemniczy głos na to że nie dorosłem i cały czas jestem małym chłopcem
Kolejny płacz pięścią uderzam w ścianę
W rytm bicia serca walę i walę
Opadam otwieram okno biorę haust powietrza do swych płuc
Chcę gdzieś uciec ale nie wiem gdzie dookoła tylko mur
Ubieram buty i snapa -Wychodzę
Może tym razem zaufam swojej drodze
Jak zwykle prowadzi mnie do ślepego zaułku
A z mojej śmierci nici znów siadam na murku...
 

 
W stadzie czuję się czarna owca
Bo nie pasuje do żadnego środowiska
I nie mogę sobie znaleźć dobrego pastwiska
Wcale już nie czuję domowego ogniska
Z każdej grupy zawsze wyrzucany
Nie wiem co mam zrobić znów czuję się przegrany
Dla mnie świat cały to pułapka
I nawet w słoneczny dzień nie widzę światła
Widzę tylko ciemność swojej duszy
I dlatego miłością chciałbym ją zagłuszyć
Ale nie umiem jej dotknąć to dla mnie nie realna rzecz
Jest tylko Ona która mówi -Wypierdalaj Cześć
Ja znów skazany na tułaczkę
I tylko w sercu mogę powtarzać swoją mantrę
Czy to coś mi da nie wiem
Jak się nie zabije to chyba oszaleje....
 

 
Stałem sam tam na wysokości czterech pięter
Piękny słoneczny dzień coś czułem że stąd już nie zejdę
Miałem skoczyć wiedziałem że w końcu mi się uda
Jestem tylko człowiekiem warto wierzyć w cuda
Powietrze nad budynkami było czystsze a bit w słuchawkach dodawał mi skrzydeł
Przez chwilę poczułem się jak narkoman w parku igieł
Coś czułem że dziś przeżyję Ikarowy lot
A po mojej szyi lekko spływał pot
Zamknąłem oczy by chociaż przez chwilę widzieć Ciebie
Ostatnie pożegnanie słowami zobaczymy się dopiero w niebie...


JESZCZE TYLKO PARĘ KROKÓW...
 

 
Znów widzę ten obraz w Twojej komórce
Symbolizuje to że dziś w nocy nie usnę
Bo ranisz mnie nie świadomie
Zrozum to moje serce płonie
Chciałbym teraz złapać Twoje dłonie
I rozwinąć się od nowa jak dziecko w matczynym łonie
Bo czuję że dasz mi dobre oparcie
Żebym czuł się tak samo jak na starcie
Bo z Tobą mój finish jest realny
Bo tylko z Tobą mogę stworzyć świat własny
I co dzień ciągle go ulepszać
Żeby w każdym momencie swojego życia czuć się jak zwycięzca
Nie szukając innego miejsca na świecie bo przecież mam je przy Tobie
A moja miłość do Ciebie ledwo mieści mi się w głowie
Już wiem co zrobię zostanę z Tobą
I tylko z Tobą a nie z inną osobą...
 

 
Kipi we mnie emocjonalny wulkan
Czekam aż rozsadzi mnie od środka
Nie mogę się doczekać swojej śmierci
Bo dopiero po niej poczuję się wielki
Pozostaną tylko po mnie moje 'wiersze'
Może w tedy ludzie docenią jakie miałem wnętrze
Może uronią kilka łez dla mnie
Pewnie przez kilka chwil poczują to że żyłem w bagnie
Ciekawe co napiszą na moim nagrobku Ćpun Poeta Wariat
Staram się o tym nie myśleć i problemy znikają gdy walę z wiadra
Tylko to daje mi chwilę zapomnienia
I wiem że za to nie dostanę wybawienia
Ale nie obchodzi mnie to gdzie pójdę po śmierci
Bo przecież i tak nie pozwolisz mi być koło niej
W labiryncie będę szukał właściwego wyjścia
Żebym mógł chociaż przez chwilę przy niej wytrwać
 

 
W nocy przed spaniem słyszę tykanie zegara
Najlepsza w tym wszystkim jest to że wcale nie mam zegara
Mój mózg generuje osobne dźwięki
Znów przez pryzmat siebie widzę postać kaleki
Chcę zasnąć a nie pomagają mi nawet leki
Pragnę być wielki nie robię tego dla beki
I to może dobrze wyglądać
Przynajmniej to w moim życiu jakoś wygląda
Bo dobrze wiem że mam nie wyjściową twarz
I jak ona się nie zmieni to cały czas będę w gównie trwać
Staram się z całych sił żeby było dobrze
A o czystą cerę trzy lata się już modlę
Jak widać to nie pomaga
A dzięki temu w moim życiu jest bałagan
I sam nie mogę go posprzątać potrzebuję do tego Twojej osoby
Ale ty mnie nie chcesz -Dobra nie zawracam Ci już głowy...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ty tęsknisz za nim a ja za Tobą
Pokazałaś mi już kilka razy jak może boleć słowo
Cierpiałem wiele razy ale dalej żyje
Teraz wiem co czuję i już się nie pomylę
Noszę za duży bagaż doświadczeń
A moje oczy nie działają już tak jak dawniej
Świat zlewa mi się z Twoim obrazem
Wszystko jest dozwolone a nasz związek zakazem
Już sam nie wiem co mam zrobić
Nie mam oparcia ze strony innych
Rodzina ma mnie w dupie Ona tak samo
Słabość słabość i jeszcze raz słabość
Jedno słowo a tyle znaczeń
Uwierz ja nie umiem żyć inaczej
Chce tylko trochę ciepła z Twojej strony
Na Ciebie będę czekał wiecznie aż skamienieje jak pomnik...
 

 
Dobre pytanie gdzie jest moje miejsce na Ziemi
Znów nie daje rady odpływam w kolor zieleni
Biorę bucha -Jestem w innym świecie
Choć nie dotknął mnie Midas -To czuję się jak złote dziecię
Wyjątkowy różnię się od innych ludzi
Teraz idę prostą drogą nie chcę się już gubić
Odnajduję cel idę prosto do niego
Nad Ziemią unosi mnie tylko moje ego
Czuję się jak nikt inny
Tak tak przez chwilę jestem ponad wszystkim
Jestem coraz bliżej celu
Widzę grupę ludzi -Czuję się jak na apelu
Przechodzę przez bramę Spotykam swoją duszę
Nie umiem oddychać cały czas się krztuszę
Łapię oddech prośba wróć do mnie
obiecuję że usunę to ze wspomnień
Kamil to nie możliwe -Pytam dlaczego?
Umarłeś to nie było Twoje ego....
 

 
Ludzie mówią mi żebym rzucił rap bo to chuja warte
A ja im cały czas powtarzam że to mam w sercu #Evviva_l'arte
I będę robił to co kocham nawet jak ty nie czujesz już nic
A z Twoich ust padają marne słowa MILCZ
Wiesz ja nie zamilknę
Nawet jak zaboli to zrobię Ci krzywdę
Możesz mówić ze chamski skurwiel ze mnie
A ja w tych słowach sam odnajduje poezje
I Tak jak Poetik nie wiem dokąd podążam
A deszcz kapie mi na plecy czuję tylko Spontan
I nawet w parku wśród drzew ja gubię się po kątach
Weź ją zostaw słowa z tłumu lecą
A ja nie chcę i dalej chcę być jej poetą
I już na zawsze i na koniec świata
To nie jest głupia miłość z czasów małolata
Bo doskonale wiem co czuję
I choć Ona nic w tej kwestii
Niech wie że zawsze do niej wrócę #Lessi

 

 
Przyszły wakacje miało być lepiej jest gorzej
Zamiast się uśmiechać Płaczę uciekam w paranoje
Znów sam się siebie boje
Czasem muszę się podpierać ręką bo na dwóch nogach ledwo stoję
Moje lęki fobie wracają
A mojego życia już nie piszę pod swoje dyktando
Grafomania Grafomania znów to samo
Pisząc pokazuję tylko swoją słabość
I to jaki jestem wiem to przykre
Chciałbym nauczyć się żyć w stadzie i być młodym wilkiem
Wiem że na to zasługuję
A Bóg patrząc na mnie w twarz mi pluje
Znudziły mi się podróże astralne
Wiem możecie mówić że to banalne
Ale naprawdę tak potrafię
Nauczyłem się nie tylko po trawie
Lecz co mi po tym widząc Cie wieczorem Jak słodko sobie śpisz
Mogę wpatrywać się godzinami lecz na sercu czuję tylko Idź
Bo nie ma mnie Dla Ciebie
Kolejny idiota się we mnie zakochał i czuje się jak w niebie
A ja bliżej bliżej już czuję Twój oddech
Jeden wdech drugi już wypełniasz moje ciało
Cały czas tylko Ciebie jest mi mało
Zrozum to mogę dać Ci szczęście
Pamiętasz jak ofiarowałem Ci moje serce w ręce
Wiem to było dawno ale od tego czasu nic się nie zmieniło
JEST TYLKO TA CHORA POJEBANA MIŁOŚĆ......
 

 
Ciekawe czy kiedyś sobie przypomnisz ze miałaś mi dać muszelki
Pewnie już ich nie masz ale wiedz że będę na nie czekał przez wieki
Zbyt często Cię widzę gdy mam zamknięte powieki
Mam nadzieje ze kiedyś przyjdzie czas że poczuję się w twoich oczach wielki
Myślałem że w wakacje ten czas nastąpi
A ja zamiast działać zaczynam wątpić
Czy w ogóle jest w Twoim sercu dla mnie miejsce
Pewnie jest ale i tak biorę to za bezsens
Bo teraz wypełniasz je kimś innym uwierz łatwo się domyślić
Jestem ciekaw co on ma czego ja nie mam
Wiem znów mniemam ale jestem po prostu ciekawy
Może los będzie w końcu dla mnie łaskawy
'Nie patrzę na wygląd' -Właśnie widzę
Chciałbym tak jak on grać w tej wyższej lidze..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
To już chyba setny wiersz o Tobie
Tyle czasu już minęło a ja dalej mam Cię w głowie
Chciałem się już Ciebie pozbyć wiele razy
Za każdym razem wracałaś nie wiń do mnie urazy
Bo to chyba nie moja wina
Cały czas to powtarzam 'Przestań Gdybać'
W snach widzę znaki co mam zrobić i gdzie będziesz
Wiem to chore sam tego nie rozumie ale działa
Mogę Cie zobaczyć lecz nie umiem zagadać
Wiem ze nie będzie wcale łatwo bo nie ma nic za darmo
Nie umiem sobie Ciebie sobie odpuścić
Choć w cale nie chcesz ze mną być
Mówią czas leczy rany nie prawda czas łamie serce
Ja wiem że tylko przy Tobie odnajdę swoje miejsce
Bo jesteś ta jedyną na zawsze
JA I TY idealny schemat i moje życie stanie się ciekawsze
Przy Tobie moje życie leci jak lawina
I godzina życia trwa jak chwila
Chciałbym kiedyś odpłynąć w Twoich ramionach
W tym czasie do ucha szeptałbym Ci miłość wyrażoną w słowach
Może w tedy poczułabyś jak naprawdę to jest
Kiedy się kocha już na zawsze i do śmierci cześć....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W moim życiu prowadzę własne śledztwo coś jak synister
Twoje życie może się zmienić o 180 stopni musisz tylko chwycić ster
Nie bój się pierwszy krok zawsze boli
Gdy już to zrobisz będziesz czuła ukojenie do woli
No chyba ze jesteś mną a tu już inna sprawa
Nikt na świecie nie poukładał by mojego życia sam bałagan
Przyszły wakacje miało być lepiej a wcale nie jest
Matura zdana ale i tak w cale nie jest The best
Zamiast żyć ponad w moim życiu odczuwam debet
Nie wiem co mam zrobić chowam się pod kredens
Zostaje sam czy tego chce nie wiem
Jedynie czego jestem pewien
To że chciałbym być bliżej Ciebie
By znów poczuć się jak w niebie
Chociaż przez chwile
Dla Ciebie z zamkniętymi oczami mógłbym przejść nawet milę
Jestem ciekaw czy w piątek w ogóle mnie dostrzegłaś
Pewnie tak dlatego tak szybko uciekłaś
Trochę głupio się poczułem ale z reszta walić me uczucia
Co nie powiesz i tak się będę wzruszać
Nie wiem skąd mi się to bierze
Wydaje mi się że żyje w swoim własnym bestsellerze #OKSYMORON
Znów gubię zasięg trafiam na oiom
Tym razem podążam za światłem na końcu tunelu czekasz na mnie
Nie wiem co mam powiedzieć znów się błaźnie
KLEPIESZ MNIE PO PLECACH MÓWIĄC
JAK KOCHA TO POCZEKA......
 

 
Odkąd z Tobą nie pisze moje życie jest chudsze o 21 gram
Nie wiem ile jeszcze z tym wytrzymam cały czas w gównie trwam
Miałem jak Bisz wszystko poukładać do Kupy
Pozostały mi tylko wiersze choć dla wielu z was to bzdury
Mam Jej zdjęcie w portfelu i nie pytajcie skąd je mam
Ono cały czas daje mi szanse na sukces #Wojciech_Mann
Dzięki Tobie mogę spokojnie oddychać jesteś jak mój osobisty inhalator
Czy kiedykolwiek coś do mnie poczujesz tego nie wie nawet Akinator
Wiem że związek z Tobą jest nie osiągalny jak wyprawa niewidomego na K2
Mogę cały czas czekać jestem ciekaw jak skończy się ta walka
Już dwa tygodnie bez żadnego słowa
W myślach tylko ty za chwile wybuchnie mi głowa
Bo takiego piękna nie umiem w niej utrzymać
I coś mi się wydaje że powinienem z dala się od Ciebie trzymać
Lecz nie umiem Choć wiem że nie chcesz mnie zranić
'Przecież wiem że masz mnie w dupie' obiecuję przestane się w to bawić
Jestem ciekaw czy odezwiesz się pierwsza
Uwierz byłaś i będziesz najlepsza...
  • awatar ♕Niezapisana: właśnie przestań się o nią starać i zobacz czy jej dalej zależy na tym co było kiedyś. Bo z tego co widzę to ci nadal na niej zależy, a po co przez tyle czasu żyć nadzieją.
  • awatar Gość: a bo mi się wymyśliło zabawy w kalambury hehe ;D
  • awatar Oraangee: Tak myślałem dlaczego anonim? XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›